muzyka
środa, 3 lipca 2013
Imagin z Harrym *____* Każdy dzień z ukochaną osobą, powinien być niespodzianką, taką w której od pierwszych minut spotkania dowiadujesz się milion nowych rzeczy, a kończysz kochając mocniej niż dzień wcześniej - o ile to w ogóle możliwe. Siedziałam z mamą w pizzerii. Nie mogłam spędzić tego weekendu z nim, ponieważ był w trasie koncertowej. Co jakiś czas się z nim spotykałam, ale było to sporadyczne. Tęsknota mnie zżerała od środka. Możliwość rozmowy z nim jedynie przez telefon, sprawiała, że czułam pustkę w sercu, o której ciężko było zapomnieć. Zrozumiałam, że ludzie pomimo dużych odległości miedzy sobą potrafią stać się dla siebie najważniejszymi osobami na świecie, pomimo rzadkich rozmów i spotkań nadal są dla siebie wszystkim, nikt nie ma prawa ich rozdzielić, kiedy się spotykają nie zwracają uwagi na otaczające ich miejsca, to, że pada deszcz czy sypie wielki śnieg, to ich nie obchodzi, oni mają siebie i to im wystarcza. Zrozumiałam dopiero, gdy mi się to przytrafiło... Zerowałyśmy już prawie pizze z mamą, gdy nagle zadzwonił do mnie Harry i powiedział, żebym wyszła przed lokal, bo coś słabo mnie słychać, a chcę ze mną pogadać o "czymś" ważnym. Ubrałam się w pośpiechu i wyszłam na zewnątrz. Był wietrzny dzień, pomimo że był początek lipca. Otuliłam się ciaśniej kurtką i przysłuchiwałam się słowa, które wypowiadał do mnie Harry. Powiedział, że bardzo za mną tęskni i jaka to wielka szkoda, że nie możemy się spotkać, że nie może ukraść mi choćby jedno, krótkie spojrzenie. Ze łzami w oczach odpowiedziałam, że ogromna. Wbiłam swój wzrok w podłogę. Po chwili zauważyłam identyczne buty jak jego i już miałam mu mówić, że jakiś koleś ma takie same buty jak on, ale coś mnie tchnęło bym spojrzała na twarz nieznajomego. Okazało się, że to właśnie mój mężczyzna. Ze łzami w oczach wpiłam się w jego usta. -Bo mi zabraknie powietrza. Skarbie, spokojnie - mówił Harry, trzymając mnie za biodra. Okazało się, że żeby dowiedzieć się w jakiej pizzerii byłam z mamą, dzwonił do niej i zapytał mówiąc że chcę zrobić mi niespodziankę, no i zrobił. Ogromną... - Jesteś gotowa? -spytał z zadziornym uśmiechem. -Nie wiem na co, ale TAK! -wykrzyknęłam całując go w policzek. Wziął mnie za rękę i otworzył mi drzwi do swojego samochodu. Podróż nie trwała długo. Kiedy wyszliśmy z samochodu zauważyłam, że na przeciwko znajduje się schronisko dla zwierząt. Byłam ciekawa co wykombinował Styles. -Zaskoczona?-zapytał podchodząc do mnie. -Hm..Tak, co my tu robimy?- spytałam i wplotłam swoje palce w jego. -Wiem, że kochasz zwierzęta i postanowiłem pomóc charytatywnie temu schroniskowi. Moje oczy zabłyszczały. Przytuliłam go i obdarowałam pocałunkiem. Bez zastanowienia ruszyliśmy do środka. Weszliśmy do pomieszczenia, w którym znajdował się mnóstwo psów. Podeszłam do jednego z nich. Mały Labrador. Siedział nieśmiało w koncie zupełnie sam. Niepewnie podeszłam do niego i uklęknęłam obok. -Cześć kochanie... Jaki jesteś słodki- szeptałam cichutko do pieska. Po chwili podszedł do mnie, powoli i niepewnie wspiął się na moje kolana. Przytuliłam go. Spojrzałam na Harrego i zobaczyłam jego ciepły uśmiech. -Myślę, że idealnie będzie się czuł w naszym mieszkaniu- powiedział Harry stając obok mnie. -Harry...Dziękuję- wstałam i z pieskiem na rękach wtuliłam się w jego tors. -Słyszysz maleństwo? Możesz iść ze mną i Harrym do domu- powiedziałam zwracając się do pieska. On jak by na znak zgody zaszczekał i pomachał ogonem. Gdy wróciliśmy do domu, nalałam pieskowi wody i usiadłam na kanapie obok Harrego. -Dziękuję Harry. Naprawdę doceniam to co zrobiłeś dla mnie, ale jedna rzecz mnie wciąż zastanawia. Dlaczego poszliśmy do schroniska? Dlaczego nie poszliśmy po prostu do sklepu zoologicznego? Nastała cisza. Po chwili spojrzał w moje oczy i powiedział. -Dlatego, ze zwierzęta ze schroniska też potrzebują miłości, ponieważ zostały opuszczone i pozostawione na pastwę losu. I wiem, że pokochasz go z całego serca, tak jak mnie kochasz. ,,Rób, to co Cię uszczęśliwia, bądź z kimś, kto sprawia, że się uśmiechasz. Śmiej się tyle, ile oddychasz i kochaj tak długo jak żyjesz."
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz