Każda Directioner powinna to przeczytać :)
Nie jestem rozpoznawalna na twitterze, ponieważ konto założyłam niedawno, dlatego bardzo proszę o przekazywanie tego dalej :)
One Direction.
Jedno marzenie.
Jeden zespół.
Jeden kierunek.
Co czujesz, gdy wymawiasz tą nazwę?
Czyżby ta piątka uratowała i zmieniła Twoje życie? Sprawili, że
zaczęłaś zupełnie inaczej patrzeć na świat? Dzięki nim wyszłaś ze
skorupy codzienności i odważyłaś się myśleć, że twoje marzenia kiedyś
mogą się spełnić? Tylko dzięki nim potrafiłaś poprosić o pomoc i
skończyć z okaleczaniem się, narkotykami, alkoholem lub z problemami
odżywiania? Gdyby nie oni nie potrafiłabyś stanąć naprzeciw codzienności
i wszystkim ludziom, którzy źle Ci życzą?
Ci chłopcy są nie tylko zespołem i dobrze o tym wiesz.
Na trwałe zapisali się nie tylko w historii muzyki, ale także w sercach
tysięcy nastolatek, które potrzebowały kogoś, kto da im odrobinę
poczucia własnej wartości i nadzieję na lepsze jutro.
Ale to już koniec.
Za kilka minut kończy się historia One Direction, a przy tym najlepsze lata każdej z dziewczyn, która oddała im swoje serce.
***
Niall siedział na podłodze w garderobie, nerwowo tupał nogą i obracał
telefon między palcami. Zostało równo 2 minuty. 2 minuty do końca
wszystkiego. Dokładnie słyszał jak fani w hali śpiewali "Forever Young".
Cały budynek drżał od tysięcy głosów. Po raz pierwszy po tylu latach
nie słyszał krzyków i pisków, a śpiew, pełen bólu i cierpienia. Otarł
samotną łzę, która wypłynęła spod jego przymkniętej powieki. W tym
momencie zdał sobie sprawę, jak wielki błąd popełniali. To nie powinno
mieć końca. To miało być na zawsze.
Mężczyzna z ekipy dał im
znak, że to już czas, unosząc kciuk do góry. Cała piątka wzięła głęboki
oddech i weszła na scenę, która miała być ich ostatnią w życiu.
Uśmiechnęli się, gdy zobaczyli jak wiele osób przyszło ich pożegnać. Na
hali nie rozniosły jak piski, tak jak było to zawsze, a brawa. Każda
osoba, nie ważne czy był to fan, ktoś z pomocy technicznej, czy dozorca,
zdawał sobie sprawę, że to wydarzenie jest wyjątkowe, i należy
odpowiednio je potraktować. Najlepiej wiedzieli o tym fani, którzy nie
ośmielili się piszczeć i skandować, gdy ich idole weszli na scenę. Nikt
nie miał na to nawet siły, gdyż całą energię pochłonęły łzy i śpiewanie
pierwszych piosenek, które zostały kiedykolwiek zaśpiewane przez One
Direction.
Chłopcy przywitali się z fanami, usiedli na
wysokich krzesłach i zaczęli śpiewać. Mieli zamiar zaśpiewać całą swoją
dyskografię, zaczynając od najnowszych piosenek, a na pierwszych, tych z
X-Factora, kończąc.
Kamery i kamerzyści krążyli dookoła,
próbując uchwycić każdy moment, by miliony fanów na całym świecie,
którzy siedzieli przed telewizorami lub monitorami, mogli przeżywać tą
chwilę razem.
Wiele razy, podczas solówek, było słychać ciche
szlochanie i chrypkę w głosach chłopaków, którzy nie byli tak dobrzy w
udawaniu, jak im się wydawało. Zresztą, czy to było ważne? Właśnie
kończyli największy i najważniejszy rozdział w swoim życiu.
Im starsze piosenki śpiewali, im bliżej to wszystko było końca, tym głośniej i bardziej żałośnie płakali fani.
Podczas piosenki Moments, każda osoba obecna na widowni, podniosła
zapalniczkę lub telefon, w wyniku czego hala błyszczała tysiącami
światełek, niczym niebo w bezchmurną noc.
W przerwie między
śpiewaniem, na ogromnym ekranie na scenie, puszczane były filmiki,
przedstawiające najważniejsze i najśmieszniejsze momenty w karierze One
Direction. Były też filmiki fanów z całego świata, którzy w kilku
słowach dziękowali chłopcom za wspólną podróż.
Póki co, Liam,
Harry, Louis i Zayn trzymali się dobrze, pozwolili by tylko kilka łez
wypłynęło spod ich powiek. Niall miał większy problem z powstrzymaniem
łez. Z każdym wyświetlonym zdjęciem lub filmem, czuł się coraz gorzej i
wstrząsały nim coraz większe napady płaczu.
Gdy nadeszła
solówka Harry'ego z What Makes You Beautiful, widownia pokryła cię
całkowitą ciszą. Było słychać jedynie przyspieszone oddechy i cichy
szloch. Harry widząc reakcję fanów i słysząc ciszę, która owiała cały
budynek, nie wytrzymał i wybuchł głośnym i żałosnym płaczem. Muzyka
wciąż leciała, ale nikt już nie śpiewał. Cała czwórka owinęła ramiona
wokół Harry'ego i zamknęli go w mocnym, grupowym uścisku, płacząc sobie
nawzajem w ramiona. Fani również płakali, dopiero teraz zdając sobie jak
wiele życia i miłości oddali tej piątce. Jak wiele czasu oddali im, nie
przypuszczając, że to kiedyś się skończy.
Ostatni koncert
zbliżał się do końca, One Direction zbliżało się do końca. Po Viva La
Vida nadeszła pora na Torn. Każdy fan znajdujący się na widowni, złapał
osoby znajdujące się obok za rękę, w wyniku czego powstał wąż,
składający się z kilkunastu tysięcy osób. W tym momencie nie miało
znaczenia jakieś jesteś orientacji, skąd pochodzisz, jaka jest twoja
sytuacja materialna. Ważne było tylko to, że jesteś tu, by pożegnać One
Direction.
Niall, Zayn, Harry, Liam i Louis stanęli na krańcu
sceny, również złapali się za ręce i patrzyli na swoich fanów, którzy
mimo płaczu, dokończyli piosenkę za nich. Z ich zaczerwienionych oczu
wypływały łzy, wyznaczając mokre ścieżki na policzkach.
I'm wide awake and I can see the perfect sky is torn
You're a little late, I'm already torn.
Fani powrzucali na scenę pluszaki w kształtach czterolistnych
koniczynek, kotków, żółwi, marchewek i lustereczek. Każdy kształt jakby
symbolizował jednego z chłopaków, gdyż na samym początku fanom właśnie
tak się oni kojarzyli.
-Dziękuję. Dziękuję, że byliście z nami
przez cały ten czas-wyszeptał do mikrofonu Liam. Jego głos drżał i
wypełniony był bólem.
-Byliście z nami przez cały czas.
Patrzyliście jak dorastamy, jak osiągamy sukces i zmieniamy się.
Byliście, kiedy robiliśmy to, co kochamy-powiedział Harry, uśmiechając
się przez łzy.
-Pokochaliście nas całymi sercami. Oddaliście
nam sporą cześć waszych nastoletnich lat, tylko po to, by wspierać nas w
tym, co kochamy najbardziej. Mimo kłótni, afer i skandali,
pozostaliście z nami. Kochamy was i zawsze będziemy. Nigdy o tym nie
zapominajcie. To wszystko było zawsze tylko dla was-uśmiechnął się
Louis, wycierając łzy.
-Nasza podróż okazała się piękniejsza
niż mógłbym sobie wyobrazić i nigdy nie będę wam w stanie za to
odpowiednio podziękować. Mogę jedynie powiedzieć "Dziękuję" i "Kocham
was"!-krzyknął Zayn z rogu sceny.
-Nigdy nie zapomnimy o was i o
tym wszystkim. Mamy tyle wspaniałych rzeczy, które będą nam przypominać
o tym, jak wspaniałe życie prowadziliśmy, mając u boku najwspanialszych
fanów na świecie-dodał po chwili Louis.
-Nie potrafię ubrać w
słowa to, co chciałbym powiedzieć. To wszystko zawsze było dla was.
Dziękuję za każdą chwilę, każdy uśmiech i każde słowo, które
poświęciliście nam. Nigdy nie kochałem nikogo mocniej niż was,
directioners, i za pewne nigdy nie pokocham-zakończył Niall wybuchając
płaczem. Jego ręce trzęsły się jak oszalałe, i mikrofon wypadł mu z
ręki.
Hala pokryła się ciemnością, wszystkie światła zgasły,
wszyscy umilkli. Ekran za chłopcami rozjaśnił się, a po chwili
wyświetliły się ich przesłuchania.
I'm Harry Styles.
I'm Niall.
I'm Zayn.
Hi, my name is Louis Tomlinson.
I'm Liam.
Światła ponownie rozbłysły, oświetlając scenę. Chłopcy stanęli w małym
kółku, przytulając się i płacząc w swoje szyje oraz ramiona. To był ich
ostatni grupowy uścisk, zanim każdy odejdzie w swoją stronę, próbując
odnaleźć się w normalnym życiu. Ostatni uścisk, jako najbardziej znany
boysband w historii.
Stanęli na krańcu sceny. Ich twarze były
już opuchnięte i zaróżowione od płaczu. Trzęsącymi się rękoma przyłożyli
mikrofon do ust i drżącym głosem powiedzieli:
-Żegnajcie, byliśmy One Direction.
Stali, wciąż patrząc na fanów, którzy płacząc, klaskali i krzyczeli
nazwę ich już byłego zespołu. Stali, nie pozwalając sobie nawzajem
odejść. Czas wydał się jakby zatrzymać. Świat zdał się zatrzymać tylko
po to, by pożegnać piątkę chłopców, którzy zaczynali, mając tylko
marzenia, by stać się wokalistami.
Pierwszy ze sceny zszedł
Harry, nie będąc już w stanie patrzeć na ból w oczach fanów i swoich
przyjaciół, swoich czterech braci, których pokochał całym sercem. Tuż za
nim podążył Louis, łapiąc go za rękę i splątując ich palce w
pocieszającym geście. Z ich oczu wciąż płynęły łzy, które nie ułatwiały
im widoczności. Po chwili dołączyli do nich Zayn i Liam, którzy również
nie mogąc patrzeć na tęskne i nieco zawiedzione spojrzenia fanów,
zbiegli ze sceny, potykając się o własne nogi, gdyż płacz i śluz z nosa
zasłoniły im wszystko. Ostatni wszedł do szatni Niall, gdyż jeszcze
przez chwilę stał na scenie, patrząc na rozciągającą się na wiele setek
metrów widownię. Machał do fanów, a z jego policzków kapały łzy, które
spadały na ziemię, rozpryskując się. Machał, zastanawiając się, jak to
się stało, że to jest koniec, skoro to miało być wieczne.
W
szatni, Louis obejmował ramieniem Harry'ego, który siedział na kanapie i
trząsł się i co chwilę zanosił się coraz głośniejszym płaczem. Liam
siedział pod ścianą, opierając łokcie na kolanach. Po jego policzkach
spływały łzy. Dopiero teraz naprawdę uderzyło w niego, że to koniec
wszystkiego. Po pokoju chodził Zayn. Jego białka były przekrwione i
zaczerwienione od płaczu. Policzki miał różowe i wilgotne. Nerwowo
próbował odpalić papierosa, nie przejmując się tabliczką, która tego
zakazywała. Zapalniczka nie działała, dlatego ze złością cisnął nią o
ścianę, a po chwili osunął się na kolana i zaczął wyć żałośnie.
Niall wszedł powoli, śpiewając tylko cicho:
Forever young, I wanna be forever young
Do you really want to live forever, forever or never?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz