W drzwiach stał mój tata, a jego szczęka była mocno zaciśnięta. Ze złością przyglądał się Zaynowi.
Zdałem sobie sprawę, jak blisko z nią stoję i w tym samym momencie i cofnąłem się krok do tyłu.
-[Twoje.Imię], musimy porozmawiać. Teraz !- stwierdził jej ojciec surowo. Spojrzałem na nią, a ona wyglądała na absolutnie przerażoną.
Skinęła głową i spojrzała na mnie błagalnie.
-Nie zostawiaj mnie. Proszę - wyszeptała cicho, żeby jej ojciec nie słyszał, a następnie ruszyła z nim do kuchni, zostawiając mnie samego w salonie.
TWOIMI OCZAMI
-Nie zostawiaj mnie. Proszę - błagałem go cicho, aby mój ojciec nie
usłyszałam mnie i poszłam do kuchni,a tata za mną. Byłam przerażona.Nerwowo odwróciłam się i spojrzałam na mojego ojca, był wściekły.
-Co on do cholery robi w tym domu ?! - krzyknął.
-Mój samochód się zepsuł, a on zobaczył mnie i zaoferował, że odwiedzie mnie do domu... Już miał wychodzić. Tato proszę nie denerwuj się, ja...- chciałam dokończyć, ale poczułam silne pieczenie na twarzy. Po chwili doszło do mnie, że to dłoń taty uderzyła o mój policzek. Z moich ust wydobył się cichy krzyk, a po chwili z moich oczu mimowolnie zaczęły się wydobywać się łzy.
-Znasz zasady! - krzyknął. Ojciec złapał mnie dłonią za biust. Po chwili usłyszałam, że ktoś wszedł do kuchni. Spojrzałam w górę i zauważyłam Zayna. Nigdy nie myślałam, że to powiem, ale nigdy nie byłam tak szczęśliwa wiedząc go.
-Co tu się...-przerwał, gdy zobaczył mnie opartą ścianę, ze łzami w oczach i mój czerwony policzek.
Jego oczy rozszerzyły się, a on bez zastanowienia podszedł i stanął naprzeciwko mnie.
-Dlaczego, do cholery, chcesz ją skrzywdzić? Nie zrobiła nic złego, kurwa! -krzyknął do mojego taty.
Mój ojciec zacisnął zęby i podszedł do Zayna.
-Trzymaj się z dala od niej i wynoś się z mojego domu!
-Nie! Kto wie, co zrobisz z nią, kiedy odejdę! Nie pozwolę ci jej skrzywdzić! -Zayn odkrzyknął do mojego ojca, który gapił się na nas z niedowierzaniem.
-Nie martw się.Ona też wychodzi- oznajmił, a ja spojrzałam na mojego ojca w szoku. Co to oznacza?
-Co to do cholery ma znaczyć?- Zayn zapytał wściekły.
-Ona ma 18 lat. Może żyć na własną rękę, dopóki nie uzna, że ma przestrzegać moich zasad- oznajmił i splunął.
-Teraz wyjdźcie. Obydwoje- powiedział surowo, a Zayn przewrócił oczami.
- Masz jakieś poważnie, cholerne problemy i to z powodu swojej żony, która umarła. W takiej sytuacji trzeba się odnaleźć lub znaleźć inny sposób radzenia sobie z nimi, inny niż dopieranie się do własnej córki...- wydusił z siebie Malik.
Widziałam, jak mój tata zaciska pięści.
-Wyjdź- powiedział.
Zayn złapał mnie za rękę i wyszliśmy z kuchni trzymają się blisko siebie.
Udałam się do swojego pokoju i złapałam wszystkie moje torby z ciuchami, które kupiłam dzisiaj w centrum handlowym i pobiegłam w stronę drzwi. Chwyciłam kluczyki ze stołu, a następnie wybiegłam z Zaynem w stronę jego samochodu. Umieściłam swoje torby z tyłu i usiadłam w fotelu pasażera. Po chwili przemierzaliśmy spokojne ulice naszego miasta...
Siedzieliśmy w ciszy przez kilka minut.
-Przykro mi, [Twoje.Imię]. To wszystko moja wina. Gdybym nie wszedł do twojego domu, nie miałabyś kłopotów i nie byłabyś z niego wyrzucona- powiedział cicho patrząc na mnie przez chwilę, a następnie skupił wzrok z powrotem na drodze. Nie mogłam odgadnąć, o czym myślał, ale wiedziałam,że było to co wypowiedział było szczere.
Zastanawiałam się nad tym, co powiedział przed chwilą, a następnie uśmiechnęłam się lekko -Dziękuję- wyszeptałam.
Zayn spojrzał na mnie trochę zaskoczony i zmarszczył brwi.
-Dziękujesz ? Za co?
-Żyłam w tej piekielnej dziurze zbyt długo, a mój tata nie chciał mi odpuścić. Zawsze był zbyt opiekuńczy, i myślę, że to będzie dla mnie dobre.
-Więc mnie nie nienawidzisz teraz?- zapytał cicho.
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego.
-Nigdy cię nie nienawidziłem.
OCZAMI ZAYNA
Czułem, jak szeroki uśmiech rozprzestrzenił się na mojej twarzy.-Naprawdę?
Roześmiała się i skinęła głową.
-Tak. To znaczy, na początku nie bardzo potrafiłam ci zaufać. Nie wiedziałam, co myśleć o tobie, bo ludzie mówili, że notorycznie "wdajesz się w bójki", lub, że masz kłopoty z mafią, i że jesteś kimś od kogo powinnam trzymać się z daleka. Ale teraz wiem, że nie warto ich słuchać. Nie jesteś taki zły.
-Czy to oznacza, że dasz mi szansę?- zapytałem z lekkim uśmiechem.
-Na zabranie cię na randkę - powiedziałem z nadzieją.
Miała rację. Byłem znany z tego, że "wdaje się w bójki", a na pewno można powiedzieć, że mam sporo kłopotów, ale bardzo ją lubię. Ona jest po prostu... Inna od wszystkich dziewczyn..
Rozważała moją ofertę kilku minut i zacząłem się denerwować. Dlaczego nie odpowiedziała? Westchnąłem.
-Tylko jedna randka, a następnie, jeśli zdecydujesz, że nie jestem odpowiedni...Zostawię cię w spokoju. Obiecuję.
Uśmiechnęła się i skinęła głową.
-Okej. Zaryzykujmy Malik. Jedna randka. Wtedy zdecyduję, czy możesz zabrać mnie na kolejną- oznajmiła. Zdziwiło mnie, że powiedziała do mnie po nazwisku. Miałem rację.Ona jest inna. Ale w pozytywny sposób.
Nigdy bym nie przypuszczał, że ona będzie w moim typie, ale okazało się, że lubię ją bardziej niż którąkolwiek z pozostałych dziewczyn, z przeszłości. I chcę spróbować z nią być...Nie chcę jej skrzywdzić...
TWOIMI OCZAMI
Uśmiechnęłam się do siebie i wyglądałam przez okno, dopóki samochód nie zatrzymał się obok jakiejś bramy.-Hmm, Zayn...? -spytałam powoli, patrząc na niego. Zignorował mnie, otworzył okno i nacisnął guzik.
-Hej Niall, to ja, Zayn - powiedział głośno do głośnika.
-Ahh, Malik, witamy z powrotem w domu-odpowiedział jakiś chłopak, a brama przed nami zaczęła się otwierać i wjechaliśmy na podjazd przed ogromnym domem.
Westchnęłam i przyjrzałam się mu. Po chwili usłyszałam chichot Zayna, który stał obok mnie.
-O rany! Nie mów mi, że jesteś bogaty! -zawołałam patrząc na niego.
-Nigdy nie pytałaś- uśmiechnął się. Skrzyżowałam ręce.
-Co?- spytał patrząc na mnie z uśmiechem. Parsknęłam śmiechem i zakryłam dłonią usta.
Chłopak wzruszył ramionami.
-Chodź. Pokażę ci, jak jest w środku -skinęłam głową i ruszyłam za nim do środka. Opadła mi szczęka, kiedy weszłam do ogromnego domu. To było niesamowite. Żyrandole, eleganckie sofy, krzesła, miękkie dywany i ładne drewniane podłogi. Byłam absolutnie oczarowana. Wiem, to tylko dom, ale nigdy nie widziałam czegoś podobnego.
Odwróciłam się i spojrzałam na Malika, który stał obserwując mnie z rozbawieniem.
-To jest niesamowite- wyszeptałam. I to była prawda. To było absolutnie niesamowite.
OCZAMI ZAYNA
Kiedy weszliśmy do domu zemknęłam za nami drzwi i oparłem się o nie
podczas, gdy [Twoje.Imię] rozglądała się w około. To było trochę
zabawne, bo wyglądała tak zdumiony tym wszystkim...-To jest niesamowite- mówiła powoli, odwracając się i patrząc na mnie. Roześmiałem się i skinąłem głową.
-Też tak myślę. To lepsze niż wiele innych rzeczy w tym mieście- zachichotała i nie mogłem powstrzymać uśmiechu. Miała najbardziej niesamowity śmiech i uśmiech. Wow. Znam ją dopiero kilka dni i myślę, że bardzo ją lubię.
-Zgadzam się- odpowiedziała, po tym jak skończyła się śmiać.
Właśnie wtedy mój przyjaciel wyszedł z kuchni i spojrzał zdziwiony obecnością [Twoje.Imię] stojącą przed nim.
-Cześć Liam- powiedziałem skrępowany, a następnie minąłem [Twoje.Imię].
-Witaj. Kto to jest? -pytał wskazując w stronę dziewczyny.
-Oh, hmm, to jest..- chciałem ją przedstawić, ale mi przerwała.
-Jestem [Twoje.Imię] powiedziała słodko i wyciągnęła rękę w jego kierunku.
Uścisnął jej dłoń i delikatnie i się uśmiechnął.
-Miło cię poznać, jestem Liam Payne.
-Mi również miło- odpowiedziała szczerze.
-Umm, Liam możemy porozmawiać ?- zapytałem, a on skinął głową.
-Rozgość się. Zaraz będę z powrotem- powiedziałem do dziewczyny i ruszyłem z Liamem do kuchni.
OCZAMI LIAMA
Poszedłem z Zaynem do kuchni, tak aby dziewczyna nie słyszała o czym
rozmawiamy. Oparłem się o lodówkę po czym zwróciłem się do Zayna ze
złością.-Nie możesz dalej tego robić!Nie można przyprowadzać dziewczyny domu, sypiać z nimi, a następnie wysyłać ich z powrotem do domu. Szczególnie jej! Ona wydaje się, że jest dziewczyną naprawdę słodka i nie można jej zranić jak wszystkie inne.
Zwykle nie nakazuje Zaynowi i dostaje to, co mu się podoba, ale tym razem przesadził. Wiem, że często zachowuję sie jakbym był jego ojcem, ale... Martwię się o niego i chcę dla niego jak najlepiej.
Widziałem, jak Zayn zaciska szczękę.
-Ona nie jest po to.I nigdy by jej nie skrzywdził. Spotkałem ją kilka dni temu, ale myślę, że czuję coś do niej i nie chcę jej wykorzystać. Teraz mam pytanie- powiedział, a jego twarz stała się poważna. Byłem trochę zaskoczony tym, co właśnie powiedział, bo nie sądzę, bym kiedykolwiek widział przy nim tę samą dziewczynę dwa razy. Zawsze przychodziły tu jedna za drugą. Tak trudno uwierzyć, że ma zamiar spróbować się osiedlić na stałe. Mam nadzieję, że tak będzie. Może on próbuje się zmienić...
-Jaką prośbę?- spytałem wyrywając się z zamyślenia.
-Byliśmy w jej domu[Twoje.Imię], ponieważ jej samochód się zepsuł, więc zaproponowałem, że ją odwiozę.Staliśmy w swoim salonie, a potem jej ojciec przyszedł i był wkurzony. Nie chciał mnie w domu i wpadł w sza. Powiedział, że chce porozmawiać z nią na osobności, więc poszedł z nią do kuchni i tam uderzył ją. Krzyczała, dlatego poszedłem tam i zobaczyłem ją z czerwonym policzkiem i jej ojciec stojący przed nią. Dobierał się do niej. Wdałem się w kłótnię z jej ojce, a on powiedział mi, że mam się wynosić ... I powiedział, że [Twój.Imię] też ma wyjść.I czuję się teraz naprawdę źle, bo to moja wina, że został wyrzucona z domu. Ona nie ma dokąd pójść, więc zastanawiałem się, czy może zatrzymać się tu na chwilę?
Uniosłem brwi i słuchałem, jak opowiadał o sytuacji z nieznajomą i jej ojcem, a gdy skończył skinąłem głową.
-Oczywiście, że może. Nie możemy jej po prostu wyrzucić na ulicę, ale musisz mi obiecać jedno.
-Tak, cokolwiek zechcesz- powiedział patrząc na mnie.
-Musisz mi obiecać, że nie zrobisz jej krzywdy.
-Mówiłem już. Nigdy by jej nie skrzywdził. Zachowywałem się kiedyś jak kutas, ale ona jest inna od wszystkich innych i chcę spróbować stworzyć... Prawdziwy związek.
-Dobrze- uśmiechnąłem się i spojrzałem na niego-Jestem dumny i mam nadzieję, że to wyjdzie.
Widziałem, że na twarz Zayna pojawił się uśmiech,a następnie spojrzał w dół.
-Tak,ale... Ale nie jestem pewien, bo nie wiem, co ona myśli o mnie, ale zgodziła się na jedną i powiedziałem jej, że jeśli jej się nie spodoba, to zostawię ją w spokoju.
-Brzmi dobrze, dobrze. Pozostali chłopacy i ja jedziemy do swoich rodzin na jakieś dwa trzy tygodnie. No więc muszę iść rozpocząć pakowanie, więc można zaprowadzić ją do jednego z pokoi gościnnych, i pamiętaj, że Paul będzie tu przez cały czas,więc po prostu wezwij go, jeśli będziesz potrzebować czegoś, ale poza tym, zostaw go w spokoju, on potrzebuje trochę odpocząć, bo ciągle pomaga nam, więc dajmy mu odpocząć. I chcę żebyś mi coś obiecał. Nie zniszcz domu...
Zayn roześmiał się i skinął głową.
-Dobra, obiecuję.Nie troszcz się, aż tak- uśmiechnął się- Dzięki.
Zayn może być dobrym chłopakiem, kiedy chce, ale czasami nie wiem, co w niego wstępuje i po prostu zachowuje się jak kompletny idiota.
Poklepałem go po ramieniu, po czym wyszedłem z przeciwnej strony kuchni i do mojego pokoju i zacząłem pakowanie swoich rzeczy na wyjazd.
OCZAMI ZAYNA
Uśmiechnąłem się, kiedy Liam wyszedł i ruszyłem z kuchni do salonu.
Widziałem [Twoje.Imię] siedzącą przy szklanym stole z rękami, które
zakrywały jej twarzy. Po chwili usłyszałem, że cicho szlocha i mój
uśmiech szybko zniknął. Podszedłem do niej i wciągnąłem ją na swoje kolanach. Wiem, że nie znamy się tak długo, lub że nie wiemy prawie nic o sobie, ale nie mogłem tylko stać i patrzeć jak płacze.
-[Twoje.Imię] -powiedziałam cicho, patrząc na nią. Nie usłyszałem odpowiedzi.
-Proszę spójrz na mnie- poprosiłem. Ponownie, nie otrzymałem odpowiedzi
-Proszę spójrz na mnie i powiedz coś!- powiedziałem trochę głośniej.
Spojrzała na mnie z twarzą zalaną łzami, a jej tusz do rzęs był rozmazany wokół oczu i spływał jej po policzkach.
-Powiedzieć, co jest nie tak...
-Nie mogę już tego robić- wyjąkała cicho.
-Co robić?
-Nie mogę sobie z tym wszystkim poradzić! Po prostu chcę to wszystko skończyć! Nikt nie troszczy się o mnie. Straciłam moją mamę, a teraz mój tata! I nie ma innej rodziny, u której mogę zostać, a ja jestem bezwartościowym gównem, tak jak mój tata mówi, że jestem. Po prostu chcę to wszystko zakończyć- płakała, a ja trzymałem ją blisko siebie.
Wszystko, co mówiła nagle do mnie dotarł. Czy ona chce się zabić? Nie, ona nie może.
-Uspokój się i posłuchaj mnie proszę- spojrzała się na mnie i zaczęła się mi przyglądać.Starłem kciukiem jej łzy z policzków.
-Hmm?- spytała cicho.
-Zależy mi na tobie i zapytałem jednego z przyjaciół, czy możesz zatrzymać się tu na chwilę, aż znajdziesz swoje miejsce i powiedział, że tak. Więc nie rób nic, czego będziesz żałować- widziałem mały uśmiech pojawiający się na jej twarzy, a ona przytaknęła.
- Dziękuje- powiedziała cicho-Doceniam to...
-Do usług - powiedziałem i wstał chwytając ją za rękę, a ona złapała ją i stanęła obok mnie.
-Dziękuje, naprawdę. Nie masz pojęcia, ile to dla mnie znaczy, że ci zależy- powiedziała, a ja skinęłam głową i spojrzałem na nią.
- I nie obchodzi mnie twoja przeszłość, bo wiem,że nigdy mnie nie skrzywdzisz celowo...-zaczęła, a ja jej przerwałem.
- Z reputacji, którą mam, wiem, że prawdopodobnie nie łatwo ci jest mi ufać, ale ja obiecuję ci, że przy mnie ci nic nie grozi. Naprawdę.
Uśmiechnęła się lekko.
-Wiem, że mówisz to szczerze i dziękuję ... Znowu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz